niedziela, 14 października 2012

"Osaczona" Tess Gerritsen


Wiele słyszałam o tej autorce.. Cóż nie zawsze, były to dobre opinie, jednak czułam do tych książek miętę, więc postanowiłam zasmakować twórczości Pani Gerritsen. Czy żałuję swojej decyzji?..
"Osaczona" jest kryminałem z wątkiem romansu. Pełna tajemnic powieść jest sama w sobie nietypowa, gdyż jej akcja nie rozgrywa się w Skandynawii, a w Stanach Zjednoczonych.
Miranda Wood to kobieta z fatalną przeszłością, popełniła jeden niewybaczalny błąd- spotykała się z zamężnym, żonatym mężczyzną , który był, także jej szefem. Richard Treiman był jej wielką miłością,do czas, aż nasza bohaterka zdała sobie sprawę jaki niewybaczalny błąd popełniła. Dręczona wyrzutami sumienia postanawia raz na zawsze zakończyć tę toksyczną znajomość, jednak Richard nie potrafi pogodzić się ze stratą kochanki. Zdruzgotany stratą mężczyzna, cały czas nachodzi kobietę. Kiedy, ciepłego letniego wieczoru Panna Wood odbiera kolejny telefon od niego postanawia wybrać się na spacer, gdy wraca zastaje martwego Tremain'a leżącego na jej łóżku...
Powieść jest interesująca.. Autorka we wspaniały sposób połączyła kryminał z romansem, tworząc niebanalną mieszankę gatunków. Bohaterowie są bardzo barwni, przedstawieni w obszerny sposób, przez co czułam się jakbym znała ich w rzeczywistości. Bardzo łatwo się utożsamić z główną bohaterką- Mirandą. Podczas lektury miałam wrażenia, że jej problemy i odczucia, są również moimi.
Romans, który mamy okazję tu czytać jest skomplikowany, a czasami bardzo dziecinny, jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio, gdyż byłam pochłonięta sprawą kryminalną, która była niespodziewanie intrygująca. Akcja powieści bardzo szybko 'szła' do przodu, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Bardzo spodobał mi się język lektury. Pani Tess odpuściła sobie pisanie zbędnych opisów, co tylko zwolniłoby akcję książki. Co więcej, dialogi były ciekawe i mało oklepane. Nie znajdziemy tu wielu błędów stylistycznych oraz 'literówek' tak często spotykanych w książkach. "Osaczona" to naprawdę dopracowana powieść, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu!

MOJA OCENA:
8,5/10

piątek, 12 października 2012

"Kiki van Beethoven" Eric-Emmanuel Schmitt

Muzyka nie tylko wyraża uczucia i emocje, lecz także, uczy nas jak żyć. Jest wiele znanych muzyków, a każdy z nich wyznaje inną filozofię  jednak z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jednym z najważniejszych muzyków jest Beethoven..
Powieść składa się z dwóch krótkich opowiadań : "Kiki van Beethoven" oraz "Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tyle kretynów żyje...". Pierwsza nowelka mimo, niewielkiej wielkości jest bardzo mądra i treściwa. Opowiada o starszej Pani, która zapomniała już o muzyku, a za sprawą jego popiersia, na nowo odkrywa czar melodii...
Drugie opowiadanie to jeden długi i strasznie nudny monolog. Opisujący stosunek pewnego mężczyzny do Beethovena.
Bardzo trudno zrecenzować książkę, mającą kilka opowiadań, a w każdym innych bohaterów. Tak jak już wcześniej napisałam, pierwsza historia jest bardzo ciekawa. Nie jest to powieść, o pędzącej akcji, jednak mimo tego, podczas czytania nie byłam znudzona. Emocji dostarczały nam niebanalne, mądre bohaterki- Panie w podeszłym wieku. Opowiadanie jest nietuzinkowe i zawiera proste, acz mocne przesłanie, którego nie zapomina się ot tak..
Niestety, drugiej opowieści nie mogę pochwalić. Uwielbiam, kiedy czytam dużą ilość dialogów, a w tej historii nie było ani jednej wymiany zdań! Autor poświęcił 80 stron na długi monolog głównego bohatera, który jest jedyną osobą występującą w tym opowiadaniu. Nasz bohater jest nudny, banalny i  wiecznie zmęczony, przez co w żaden sposób nie mogłam się z nim utożsamić.Kompletny brak akcji, chociaż to u Schmitta jeszcze zniosę.. Zaskoczyło mnie, że w tym opowiadaniu nie ma prostego przesłania, tak charakterystycznego dla twórczości tego autora.
Mimo, ciekawej pierwszej części lektura dłużyła mi się wyjątkowo i myślałam, że już nigdy jej nie skończę. Postanowiłam rozstać się na pewien czas z tym autorem. Mimo wspaniałego pierwszego spotkania, czyli lektury powieści "Oskar i Pani Róża" kolejne, były coraz gorsze, a podczas czytania "Kiki.."przemyślałam to i owo i doszłam do wniosku, że fanką Schmitt'a raczej nie jestem...

MOJA OCENA :
6/10

wtorek, 9 października 2012

"Niezgodna" Veronica Roth

Ostatnimi czasy, powieści antyutopijne cieszą się wielką popularnością. Najbardziej rozpoznawalne są "Igrzyska śmierci", jednak naszą uwagę przykuwają także, "Delirium", "Las zębów i rąk" oraz "Niezgodna", której recenzję przeczytacie w tym poście :)...
Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) to 5 frakcji, na które podzieleni są mieszkańcy dystopijnego Chicago. Tak jak inne powieści z gatunku dystopii, przenosimy się do brutalnego i niesprawiedliwego świata. W koszmar przyszłości wprowadza nas Beatrice- szesnastolatka, pochodząca z Altruizmy. Swoją postawą i zachowaniem, nie przypomina, jednak prawdziwej altruistki. Nastolatka czuje się inna i najzwyczajniej w świecie postanawia zmienić otoczenie. Szansa przytrafia się kilka dni później w Dzień Wyboru, kiedy to po przeprowadzeniu testu, szesnastolatkowie ze wszystkich frakcji, muszą wybrać grupę, do której będą należeć przez resztę życia. Teoretycznie, wynik z testu nie ma większego znaczenia, jednak w rzeczywistości stanowi on podstawę wyboru frakcji. Przed Beatrice, stoi nie mały dylemat. Wynik wskazał jej 2 frakcje - Niezgodność, a ona sama musi zastanowić się nad swoją przyszłością, cały czas nie wyjawiając swojej tajemnicy. Dziewczyna trafia do świata Nieustraszonych, aby zmierzyć się z własnymi słabościami i pokazać wszystkim, że 'Sztywniaczka' może być całkiem silna..
Na okładce powieści, widzimy niezliczoną ilość reklam, przypominających nam, że pozycja jest podobna do bestsellerowych Igrzysk Śmierci. Czy słusznie ? Oczywiście, że nie! Liczne przypomnienia, psują wizerunek artystyczny tej pięknej okładki, a na domiar złego, w moim mniemaniu zniechęcają czytelnika, szukającego oryginalnej powieści do zakupu. Moim zdaniem, powieść jest niepowtarzalna! Akcja pędzi jak szalona, na dodatek wzbogacona jest w brutalne sceny, wywołujące gęsią skórkę. Bohaterowie są nietuzinkowi, a relacje między nimi przedstawione w oczywisty, acz ciekawy i wciągający sposób. Beatrice jest odważną, trzeźwo myślącą nastolatką, dzięki której, poznajemy przebieg akcji. Jedyną wadą, jeżeli chodzi o główną bohaterkę jest stałe podkreślanie niskiego wyglądu. Wiem, że to nieistotny detal, ale podczas czytania ciekawej sceny, w przełomowym momencie dziewczyna po raz setny wspomina, że jej wadą jest niski wzrost..
Język jest prosty, a zdania krótkie i mało skomplikowane. Mimo tego, czasami musiałam przeczytać kilka razy dane zdanie, aby zrozumieć jego sens. Znalazłam kilka literówek i błędów stylistycznych, ale wyjątkowo mi one nie przeszkadzały.
Podsumowując, powieść polecam wszystkim fanom dystopii i powieści młodzieżowych :)

MOJA OCENA:
8,5/10

piątek, 5 października 2012

"Cienie na Księżycu" Zoe Marriott

Chyba każdy przeszedł kiedyś fascynacje Japonią. Trudno się dziwić, kraj kwitnącej wiśni tak bardzo różni się od naszego życia, że wydaje się być jak z innej rzeczywistości...
Suzume jest młodą, bo zaledwie czternastoletnią kobietą. Napisałam "kobietą", gdyż w kraju bardzo podobnym do Japonii, w którym żyła nasza bohaterka i w czasach, w których funkcjonowała nastoletnie dziewczynki były już wydawane za mąż. Nasza bohaterka, mieszkała jeszcze ze swoją rodziną. Zawsze mogła liczyć na wsparcie kochającego ojca oraz idealnej kuzynki, która była dla niej jak siostra. Raz na jakiś czas w domu pojawiała się surowa, wiecznie zmęczona dalekimi podróżami matka...
Wydawało by się, że Suzume wiedzie szczęśliwe życie i nic, ani nikt nie jest w stanie go zakłócić. Dziewczynka, nie zdawała sobie sprawy jak błędnie pojmuje to stwierdzenie... W jednym momencie jej życie legło w gruzach,a ona musiała się pogodzić z nowymi warunkami- mieszkania ze swoją matką i nowym ojczymem, który w rzeczywistości zabił jej kuzynkę i ojca..Dziewczyna, postanawia pomścić śmierć ojca i kuzynki, nie wie, że raniąc jednego człowieka, rani także i siebie..
Piękna, przepełniona magią powieść dla młodzieży i nie tylko. Wspaniali, niecodzienni bohaterowie. Co ważne, bohaterka nie jest kolejną ciepłą kluchą, która nie potrafi nic zrobić. W świat "Cieni na Księżycu" wprowadza nas sama Suzume- mądra, odważna dziewczynka. Niestety, nie brakuje tu wątku romantycznego, jednak jest on nietuzinkowy, choć momentami żałosny- Suzume nie potrafi określić swoich uczuć, co chwilę zmienia decyzję.  Akcja rozwija się dosyć powoli i brakuje tu zapierających dech w piersiach zwrotów akcji. Co prawda, pod koniec następuje gwałtowny rozwój akcji, jednak zakończenie jest banalne i bez pomysłu. Zdania są proste i mało rozbudowane, aczkolwiek wzbogacone o wyrazy i zwroty w języku japońskim, których znaczenie znajdziemy z tyłu książki w słowniczku.Pozycja ta przedstawia takie relacje jak : miłość, przyjaźń, małżeństwo, zdrada i wiele, wiele innych..
Podsumowując, "Cienie na Księżycu" to godna polecenia powieść dla młodzieży. Mimo, że nie brakuje jej wad jest lekką, ciepłą i mądrą lekturą bez wilkołaków i wampirów.

MOJA OCENA :
8/10

wtorek, 2 października 2012

Podsumowanie września


Zdjęcie, przedstawia widok na mój kochany Dolny Śląsk :). Zrobiłam je początkiem września, więc liście nie są jeszcze zarumienione, jednak nie lubię kopiować.. :)
Tak wiem, dawno nie było tu podsumowania. W lipcu, dlatego, że byłam na wyjazdach i przeczytałam (aż wstyd się przyznać) tylko 4 książki. W sierpniu natomiast czytałam tak dużo, że szkoda mi było marnować postu na podsumowanie :)

We wrześniu przeczytałam aż 10 książek :

  1.  "W pierścieniu ognia" Suzanne Collins [recenzja]
  2.  "Niedoręczony list" Sarah Blake [recenzja]
  3. "Martwy aż do zmroku" Charlaine Harris [recenzja]
  4. "Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess-Cooke [recenzja]
  5. "Kosogłos" Suzanne Collins [recenzja]
  6. "Kiedy byłem dziełem sztuki" Eric-Emmanuel Schmitt [recenzja]
  7. "Zaginiona księga z Salem" Katherine Howe [ recenzja]
  8. "Jutro" John Marsden [recenzja]
  9. "Niepokój" Maggie Stiefvater [recenzja]
  10.  "Zahir" Paulo Coelho [recenzja]
Wow! Muszę przyznać, że jestem całkiem zadowolona z tego wyniku. Najlepszą powieścią września jest "Zawsze przy mnie stój" autorstwa Carolyn Jess-Cooke. Natomiast, najgorzej wspominam ":Zahira" spod pióra Paula Coelho..