Każdego spotykają przykrości, zwątpienia i porażki.. Jedni są optymistami i liczą na to, że wszystko będzie dobrze, a inni są po prostu realistami i wiedzą, że nie mają szans już nic naprawić. I tak popadają w depresję..
Bohatera powieści poznajemy, kiedy próbuje popełnić już czwarte w swoim życiu samobójstwo jak się okazuje później, kolejne nieudane... W momencie swojej zaplanowanej śmierci mężczyzna poznaje Zeusa Petera Lamę - słynnego artystę, znanego ze swoich nowoczesnych i kontrowersyjnych rzeźb. Bohater podpisuje z artystą umowę na mocy której,zostaje rzeźbą i jest tylko jego własnością, a Zeus Peter Lama może z nim robić, co mu się żywnie podoba.
Początkowo, nasz tajemniczy przedstawiciel powieści jest uszczęśliwiony całą sytuacją.. Stał się popularny, ludzie za nim szaleją, a prawie każdy oddałby życie, aby na żywo zobaczyć tę wspaniałą rzeźbę...
Do czasu, aż bohater poznaję ją.. Cudowną kobietę, która jako jedyna dostrzega w nim prawdziwe piękno...
Powiem szczerze, że po przeczytaniu "Oskara i Pani Róży" tegoż autora jestem rozczarowana. Spodziewałam się głębokiej i pięknej powieści. Oczywiście, lektura nie jest totalnym dnem ! Pokazuje nam ona pewne wartości aczkolwiek ma się wrażenie, że autor pisał to, co mu ślina na język przyniesie. Na pochwałę zasługuje pełen ironii styl, który wprowadza nas w ten dziwaczny świat. Podczas czytania miałam wrażenie, że Schmitt zapominał, co napisał kilka zdań temu. Najpierw jest napisane : "Jestem nawet pewny, że teraz, mimo tak późnej pory telefonuje do swoich przyjaciółek", a dosłownie kilka zdań później : "[...] Zaraz pora obiadu" .
Czytałam kilka razy tan moment i cały czas wydaje mi się bezsensowny. Oczywiście pomyłki się zdarzają, ale moim skromnym zdaniem autor powinien uważać na tak rażące błędy.
Bohaterowie są interesujący, aczkolwiek nie znamy dokładnie ich przeszłości. Główny bohater- nasza rzeźba "Adam bis" jest lekkomyślny, aczkolwiek bardzo łatwo poddaje się uczuciu. Natomiast, jego "Dobroczyńca" - Zeus Peter Lama, cały czas się czymś chwali, jest pusty i nie dostrzega prawdziwego piękna tego świata. Akcja rozwija się powoli i nie znajdziemy tu przełomowych momentów, które będą zapierały nam dech w piersiach.
Podsumowując, jest to powieść mocno niedopracowana, aczkolwiek wnosząca pewne wartości. Czyta się ją bardzo szybko, jednak wątpię, żeby lektura zagościła w mojej pamięci.
MOJA OCENA:
6/10