Ellie, Corrie, Fi, Robyn, Homer, Lee i Kevin są normalnymi nastolatkami, którzy wybrali się na wypad w góry. Na swój cel wybrali, wydawałoby się niedostępny zakątek zwany Piekłem. W rzeczywistości odnaleźli tam raj na ziemi, a wszystkie historie dotyczące okropności tego miejsca, okazały się najzwyczajniej w świecie nieprawdziwe. Nastolatków połączyła niecodzienna, bezinteresowna przyjaźń, a niektórych nawet młodzieńcza miłość.
Tydzień mija bardzo szybko i nadchodzi nieunikniony powrót do codzienności.Kiedy grupa nastolatków wjeżdża na posesję domu rodziców Ellie są bardzo zdziwieni... Psy nie szczekają, nie słychać charakterystycznego szumu traktorów oraz głosów rodziców. Wygląda na to, że wszystko zniknęło... Po wejściu do domu jest jeszcze gorzej. Młodzi ludzie nie spotykają żadnych dorosłych, psy są martwe, a w domu śmierdzi zgnilizną..
Powiem szczerze... Spodziewałam się czegoś innego. Jestem pozytywnie zaskoczona lekturą, gdyż spodziewałam się książki do bólu przypominającą serię "GONE". Nawet nie wiecie jak strasznie się myliłam!
W rzeczywistości powieść opowiada o sile przyjaźni, a przede wszystkim o koszmarze wojny..
W świat "Jutra" wprowadza nas Ellie, która jest główną bohaterką, w efekcie również i narratorką powieści.
Bohaterowie są barwni i przypominają typowych nastolatków, przez co bez problemu potrafiłam się utożsamić z niejedną postacią. Jedyną wadą dotyczącą bohaterów jest niezdecydowanie Ellie. Nie chodzi mi tu o działania wojenne, ale o problemy miłosne, którym narratorką poświęciła sporą część książki.
Akcja rozwija się dosyć szybko, jednak jak na powieść przygodową brakowało mi przełomowych momentów akcji. Prosty i lekki styl sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Polecam fanom powieści przygodowych oraz każdemu nastolatkowi.
MOJA OCENA:
8,5/10