piątek, 8 sierpnia 2014

"Echa pamięci" Katherine Webb

















Jestem nastolatką, więc wydawać by się mogło, że powinnam czytać jedynie książki przeznaczone dla mojej grupy wiekowej. Lecz jestem również książkoholiczką, a z każdą przeczytaną lekturą mam ochotę na coś jeszcze lepszego. W pewnym momencie ckliwe i głupawe opowiastki, dla nastolatków, już nie wystarczają. Od kilku lat staram się sięgać po lektury ambitniejsze. Parę z nich mnie rozczarowało, to oczywiste, lecz wśród nich są również i diamenty. O jednym z nich dzisiaj Wam opowiem - powitajmy "Echa pamięci"!

O wydarzeniach z przeszłości nie tak łatwo zapomnieć, a niezabliźnione rany można stale rozgrzebywać. Zach jest niedoszłym artystą, prowadzi bankrutującą galerię sztuki, żona wraz z dzieckiem od niego odeszła. Chodząca kupka nieszczęścia. Pasjonuje się twórczością Charlesa Aubreya,  podejrzewa również, że jego babcia mogła mieć romans z artystą. Aby zgłębić życie malarza i dokończyć swoją książkę o nim, wyrusza do Blacknowle. To właśnie tam Aubrey spędzał wakacje z rodziną, to właśnie tam rozpoczyna się wyjątkowa historia znajomości twórcy z niejaką Dimity. Miłość ponad wszystko czy toksyczna obsesja? Poznajcie, aż  nabrzmiałą od palących wspomnień, historię Mitzy!

Tak jak wspominałam w videostosiku, naprawdę chciałam, ażeby ta książka mnie zachwyciła! Kiedy ją otworzyłam, powąchałam papier, pozachwycałam się okładką i z nabożną czcią rozpoczęłam lekturę. Klimat był odpowiedni. Moje nastawienie również. Lecz lektura szła mi dość opornie, nie mogłam się skupić na czytanej treści, wzrok mi gdzieś umykał, myśli swobodnie fruwały. Już spisywałam tę powieść na straty, aż wreszcie coś mnie tknęło. Fabuła coraz bardziej intrygowała, bohaterowie zaczęli być mniej papierowi, a bardziej ludzcy. I polubiłam  pokochałam to. Tak, drogi Czytelniku,  ja - Monika Gagat - KOCHAM tę książkę.

"Echa pamięci" oczarowują, a jednocześnie rozczarowują klimatem. Spodziewałam się, że charakter angielskiej prowincji a równocześnie okresu przedwojennego (historia opowiadana przez Mitzy rozpoczyna się w 1937 roku) będzie bardziej zaakcentowany. Tymczasem, pod tym względem, książka Katherine Webb niczym się nie wyróżnia. Więc co jest w niej takiego szczególnego?  Tajemnice i ten mroczny klimat. Obsesyjna miłość, brutalność i krzywda. Te emocje. One aż biją w twarz Czytelnika i nie pozwalają mu na pozostanie obojętnym. 

Powieść autorstwa Katherine Webb przedstawia cały wachlarz postaci. Tutaj nie znajdziemy persony radosnej, pozbawionej problemów czy traumy z przeszłości. "Echa pamięci" prezentują po prostu ludzi. Ludzi stłamszonych, opętanych, smutnych, pozbawionych nadziei. Ich historie mogą być kontrowersyjne, wybory niewłaściwe, lecz po zapoznaniu się z ich przeszłością Czytelnik nabiera szacunku do tych postaci.

Dimity pokochałam. Z żalem obserwowałam jak jej nieśmiała, dziewicza miłość do Charlesa Aubreya przeradza się w obsesję i niszczy życie kobiecie. To mnie zachwyciło. Po skończonej lekturze nie mogłam się pozbierać i, dosłownie, nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje! Zach początkowo mnie irytował, wydawał się taki powolny, zestarzały i całkowicie niemęski. Lecz jego honor i oddanie wzbudziły moje uznanie.

"Echa pamięci" to lektura napisana pięknym, poetyckim językiem. Do perfekcji Webb troszkę jeszcze brakuje - czasami miała problem z chronologią, przeskoki pomiędzy współczesnością a młodością Mitzy bywały gubiące - lecz mimo to, jestem oczarowana tą powieścią. Jest to naprawdę piękna opowieść o miłości, w której każde słowo ma jakieś znaczenie. Tutaj wszystko jest jedynie echem pamięci...