czwartek, 12 czerwca 2014

"Urodzona o północy" C.C. Hunter

Zbliżają się wakacje. Dla uczniów jest to czas dwumiesięcznej beztroski, podczas której wyjeżdżają w dalekie podróże i spędzają czas z rodziną i znajomymi. Wciąż popularną formą odpoczynku jest wyjazd na obóz - można poznać nowych ludzi, spędzić czas w towarzystwie rówieśników, oddać się zabawie bez wiecznej kontroli rodziców. Są obozy sportowe, językowe, dla trudnej młodzieży, religijne, dziennikarskie lub takie zwykłe kolonie, gdzie cel jest jeden - odpocząć. A czy ktoś z Was słyszał o obozie dla Zmiennokształtnych?

Od początku Kylie Galen wyczuwała, że ta impreza szczęśliwie się dla niej nie skończy. Od paru tygodni los się do niej nie uśmiecha - najpierw śmierć ukochanej babci, potem rozwód rodziców, a teraz jeszcze to. Przyjęcie okazało się być suto nakrapiane alkoholem, a towarzystwo wpadło w ręce policji. Miarka się przebrała. Za namową świrologa, matka dziewczyny wysyła Kylie na obóz dla trudnej młodzieży. Lecz czy Ci młodzi ludzie, którzy spędzą wakacje koło Wodospadów Cienia rzeczywiście są "trudni".  A może dolega im coś innego?

"To jest problem z miłością. Nawet jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i pachnie jak kaczka, to jeśli się z tym prześpisz przez miesiąc albo zostaniesz porzucona przed ołtarzem, zaczyna śmierdzieć jak skunks."

Wydawałoby się, że era paranormali skończyła się już dawno temu. Przecież teraz na czasie są brutalne dystopie, urocze Young Adult i sprośne, ale bardzo romantyczne New Adult.  Kto by tam pamiętał o takich lekturach, w których to spotykamy istoty mityczne i niezwykle kochliwe? Bo wampirki, wilkołaczki i inne elfiki oczywiście czują miętę do tej samej dziewczyny. Pamiętacie ten schemat? C.C. Hunter, w książce "Urodzona o północy", troszkę z niego skorzystała, jednakże w lekturze sporo różnych ubarwień i urozmaiceń.

Na wstępie powinnam była powiedzieć, że w stosunku do "Urodzonej o północy" nie miałam zbytnio wygórowanych oczekiwań. Ot, liczyłam na taką lekką lekturę, którą można połknąć w kilka godzin. I tak też się stało. Zaledwie jeden dzień zajęło mi poznanie tej historii. Pierwsza część Wodospadów Cienia niezwykle wciąga i odmóżdża Czytelnika - w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Jest to po prostu lekka, taka typowa wakacyjna lektura, przy której można rozmyślać o niebieskich migdałach, a i tak wiadomo o co w książce chodzi.

I choć losy bohaterów bardzo mocno mnie zaabsorbowały to, niestety, nie obyło się bez wad. Największym mankamentem "Urodzonej o północy" jest powielanie wszystkiego co już było. Samo umiejscowienie akcji na wakacyjnym obozie dla "wyjątkowej młodzieży" przywodzi na myśl bestsellerową serię Ricka Riordana pod tytułem "Percy Jackson i bogowie olimpijscy". W książce występuje również trójkącik miłosny. Chociaż nie, na dobra sprawę mamy do czynienia z kwadracikiem miłosnym. Bo rycerzy walczących o serce Kylie jest trzech - Trey, Derek i Lucas. Tych dwóch ostatnich, głównie dzięki kreacji ich charakterów, przypominają mi Cartera i Sylvaina z sagi "Wybrani". Znalazłam jeszcze paręnaście podobieństw do serii Meyer, więc jak widzicie "Urodzona o północy stanowi zlepek znanych i powielanych schematów. Niedobrze, prawda?

Jednakże gdzieś pomiędzy wierszami można dostrzec drugie dno tej powieści. "Urodzona o północy" traktuje też o młodości, wyborach i poszukiwaniu własnego ja. Choć ten socjologiczny aspekt powieści stanowi naprawdę minimum z minimum to doceniam starania Hunter, ażeby zrobić z tej książki coś głębszego niż tylko denną młodzieżówkę. Nie zmienia to jednak faktu, że "Urodzona o północy" to lekka powieść, którą czyta się bardzo przyjemnie. Niewymagający Czytelnicy powinni być zadowoleni, Ci, którzy od książek oczekują czegoś więcej mogą być rozgoryczeni.  Z podanych wyżej względów lekturę polecam, lecz ostateczną decyzję pozostawiam Wam.

Za podróż do Wodospadów Cienia dziękuję wydawnictwu Feeria!

15 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą, ja nie wymagałam wiele od tej książki i dzięki temu się nie zawiodłam, a książka nawet przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się ostatnio "przejadły" książki tego typu, ale myślę, że za jakiś czas sięgnę po nią. Wydaje mi się, że będzie idealna na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz mniej jestem przekonana, by spieszyć się z lekturą tej książki. Chyba na razie sobie odpuszczę na rzecz czegoś ciekawego, bo wychodzi na to, iż to taka książka, jakich podobnych czytałam wiele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią przeczytam w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i miałam podobne wrażenia po lekturze tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś zakończyłam przygodę z tą lekturą i jestem rozczarowana, naprawdę to typowa przeciętna pozycja ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam kilka miesięcy temu i w sumie mam podobne zdanie do Ciebie. Jednak na razie nie skorzystałam z okazji, żeby przeczytać drugą część. Zdecydowanie można sobie tę serię odpuścić i nic wartościowego się nie przegapi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka jest w bibliotece i jak najbardziej mam ją w planach, więc chętnie przeczytam podczas wakacji. :) O ile oczywiście dorwę się do niej, bo ostatnio ilekroć jestem w bibliotece, to jest wypożyczona. :/ W każdym razie, jestem ciekawa i oczekuję jedynie kilkugodzinnego pochłaniacza czasu, także nie sądzę bym się zawiodła choć muszę przyznać, że kwadracik (!) miłosny, nieco mnie... gubi.
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to chcę!
    Naprawdę!! :D
    Chciałabym poznać całą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam i bardo mi się podobała, drugi tom był jeszcze lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam całkiem podobne odczucia, jak Ty :) Niebawem zapoznam się z tomem drugim i ciekawe czy lepszy, czy też może gorszy? Hmm sama nie wiem kiedy się za niego zabiorę ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajna seria. Drugi tom w moim odczuciu trochę słabszy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od jakiegoś czasu paranormale mnie nudzą, więc pewnie sobie odpuszczę. Ale może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń