sobota, 11 stycznia 2014

"Pod skrzydłem anioła" Hanna Babińska

Nie każdy wierzy w Boga, lecz prawie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś istota wyższa. Istnieje ktoś, kto rządzi światem, nagradza i skazuje na potępienie. Wreszcie istnieje ktoś kto nas strzeże i czuwa nad nami- to Anioł. Jest naszym stróżem, bacznym obserwatorem naszego życia. Rzadko kiedy się objawia, najczęściej tylko w sytuacjach kryzysowych, kiedy jego pomoc jest niezastąpiona. Lecz zna nas jak nikt inny- w końcu wie o nas wszystko, jest świadkiem naszego życia, patrzy jak się staczamy, jak przeżywamy cudowne chwile. Chce dla nas jak najlepiej. Mimo wszystko nasze życie w dużej mierze zależy od nas. I nawet Anioł nie ustrzeże nas przed własną, zwykłą ludzką głupotą...

Sara to typowa szesnastolatka, stuprocentowa domatorka. Jest nieśmiałą, cichą dziewczyną. Nie w głowie jej imprezy, alkohol i inne używki. Ma parę cudownych przyjaciółek, kliku innych znajomych. I jedną, niewidzialną miłość. Praktycznie od zawsze wyczuwa obecność jednej osoby, lecz nie zna jej tożsamości, nie wie z kim ma do czynienia. Jedyne czego może być pewna to to, że osobnik się nią interesuje i troszczy się o dziewczynę. Czy Sara odkryje kim jest jej 'chłopiec ze snów'?


Hanna Babińska jest magistrem germanistyki i magistrem pedagogiki. Uczy w szkole ponadgimnazjalnej języka niemieckiego. Uwielbia szydełkować, tworzyć, a przede wszystkim pisać. Tak pokrótce przedstawia się opis autorki. Niewielki. Tak samo jak format książki. Bo "Pod skrzydłem anioła" to malutka pod względem objętości powieść, napisana dość dużymi literami. Czyta się ją ekspresowo- ot, przyjemność na godzinkę/dwie. W sumie nawet bym tego czytadła książką nie nazwała- bardziej opowiadaniem. Całkiem dobrym jako niewielka opowiastka. Lecz patrząc w kategorii powieści dla młodzieży "Pod skrzydłem anioła" nie wypada tak wspaniale.

Ta powieść jest po prostu przeciętna. W każdym calu. Nie potrafię wskazać choćby jednego pozytywnego aspektu, czegoś coby mnie tutaj zachwyciło. Począwszy od akcji, która jest naciągana do bólu, a kończąc na umiejętnościach pisarskich autorki, które jakoś nie powaliły mnie na kolana.  O bohaterach nawet nie chcę wspominać, lecz muszę. Cóż poradzić. Postaci drugoplanowe są przeciętne, typowa głupawa młodzież, która niczym się nie wyróżnia. Natomiast główna bohaterka...  z tą było jeszcze gorzej. Początkowo wydawało mi się, że Sara przypadnie mi do gustu i może się polubimy. Lecz w miarę rozwoju wydumanej akcji, bohaterka popełniała coraz to głupsze błędy. Po prostu wierzyć nie mogłam, że ktoś może być tak irracjonalnie głupi. Naprawdę, już chyba pięcioletnie dziecko byłoby inteligentniejsze niż nasza Sarcia. Do tego jej ciapowatość, wieczne nieogarnięcie i nieumiejętność przewidywania skutków własnych działań. To wszystko sprawiło, że bohaterka strasznie mnie irytowała i już nie pamiętam kiedy tak mocno pałałam nienawiścią do postaci pierwszoplanowej.

 "Pod skrzydłem anioła" to krótka historia, toteż i moje rozważania nie będę za długie. Choć trochę mnie znacie i wiecie, że zazwyczaj mam dużo do powiedzenia, to dzisiaj po prostu nie mam pojęcia co napisać. Nie jest to kwestia weny, bo ta jest ze mną od pewnego czasu. Nie jest to kwestia chęci, bo naprawdę bardzo pragnę napisać rzetelną i długą recenzję. Tak po prostu wyszło, że swoje zdanie na temat książki Pani Babińskiej jestem w stanie streścić w dwóch słowach- nie polecam. I lepiej weźcie to sobie do serca. W innym wypadku, zapewniam Was, będziecie żałować. Nie żebym Wam groziła czy coś...

MOJA OCENA:
3/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu novaeres!