wtorek, 11 czerwca 2013

"Departament 19" Will Hill

Tak naprawdę świat jest jedną wielką niewiadomą.  Wielu z nas chciałoby poznać prawa rządzące tych światem, lecz wiedza ta jest poza naszym zasięgiem. Kto ją posiada? Tego również nie wiemy... Może istnieją organizacje, o których byciu wie tylko garstka osób? Może świat nie jest tak kolorowy jak nam się wydaje? Może naszą planetę zamieszkują nie tylko ludzie i zwierzęta, a także różnorakie demony? Cóż, odnośnie tej sfery możemy tylko gdybać, gdybania zapisać i książkę wydać. I tak właśnie zrobił Will Hill...

Jamie jest z pozoru normalnym nastolatkiem- zwyczajna rodzina, typowi rodzice i przeciętny charakter sprawiają, że chłopak niczym się nie wyróżnia. Do czasu... Pewnego dnia rodzinę nachodzą dziwne typki i zabijają ojca chłopaka. Zdruzgotany nastolatek wraz z matką ucieka. Okazuje się, że śmierć rodziciela nie była przypadkowa- ojciec działał w tajnej organizacji, która zabijała demony. Teraz jego stanowisko powinien przejąć Jamie. Czy jest na to gotowy? Tylko teoretycznie, gorzej już z praktyką. Chłopiec musi zdobyć jeszcze wielu umiejętności, a w nauce przeszkadza mu zaginięcie matki...



"Ciemność przykrywa grzechy i skazy, a księżyc oświetla tylko to, co urokliwe i subtelne."

Will Hill zanim rzucił pracę w branży wydawniczej, ażeby napisać swoją pierwszą książkę (Departament 19), pracował jako barman, księgarz i wolontariusz dla organizacji charytatywnej.  Dorastał w północno- wschodniej Anglii,a aktualnie mieszka ze swoją dziewczyną w Londynie. Boi się pająków i uwielbia koty. O sobie mówi tak: "Jestem pisarzem, więc spędzam bardzo dużo czasu, gapiąc się w okno, grając w gry komputerowe, sprawdzając maile, udzielając się na portalach społecznościowych i generalnie wymyślając  nowe i nietypowe sposoby na to, aby odroczyć pisanie...". Uważa, że jego praca jest dużo ciekawsza od niego samego.

Jak to mówią najgorsze są początki. Także, a może i zwłaszcza (?) w pisaniu pierwsze kroki nie są fenomenalne. Oczywiście zdarzają się wyjątki, lecz wedle reguły pierwsza książka rewelacją nie jest. Niestety, tak było i  w tym przypadku. "Departament 19" nie jest dnem, lecz cudu tutaj nie ma. Wszystko jest bardzo przeciętne, ogólnie rzecz biorąc, za wyjątkiem kilku momentów, książka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Bardziej szczegółową relację przeczytacie za chwilę...

Zawsze zaczynam od omawiania akcji, dzisiaj zacznę od bohaterów. Jacy oni mogą być? Jeżeli książka średnia to i postaci średnie... Już nie pamiętam kiedy ostatnim razem losy głównego bohatera były mi tak obojętne. Jamie mógł zginąć w połowie książki, a mi nawet by go nie było szkoda! Jak na szesnastolatka zachowywał się naprawdę niedojrzale. Przez całą książkę, na prawie każdej stronie mówił ze łzami w oczach: "Musimy odnaleźć moją matkę! Musimy!". Nastolatek zachowywał się jak rozkapryszony bachor i oprócz zachcianek i marzenia, ażeby odnaleźć matkę, mało co w tym kierunku robił. Był lekkomyślny i łatwowierny, tak po młodzieżowemu:  strasznie nieogarnięty... 
Spodziewałam się po tej książce wszystkiego, lecz zdecydowanie nie wampirów. Proszę Was! Czy nawet początkujący  autor musi się od razu brać za tak wałkowany temat? Will Hill posilił się jednak na oryginalność. Znajdujemy tutaj nawiązania do "Drakuli", które zbytnio udane nie są, lecz jest to promyczek świeżości i nietuzinkowości . 

Akcja rozwija się niby szybko, lecz o najlepszych i najbardziej wciągających wydarzeniach czytamy dopiero pod koniec książki. Przez całą resztę autor przedstawia nam piszczenie Jamie'go.  Całkowicie bezsensowne są nawiązania do przeszłości Departamentu i jego okresu powstawania. W tej pierwszej części są one niezrozumiałe, dziwne, a jak na kolejny wątek książki występowały zbyt rzadko. Należy mieć nadzieję, że w kolejnym tomie dowiemy się, o co autorowi chodziło. Jedynym plusem, jeżeli chodzi o akcję jest to, iż jest ona dopracowana. Nie było aż tak dużo niedomówień i tylko kilka razy zastanawiałam się, co Will Hill miał na myśli, co jak na debiutującego autora jest dużym plusem.

Podsumowując, "Departament 19" wypadł naprawdę przeciętnie. Wad znalazłam więcej niż zalet, nad czym ogromnie ubolewam, bo historia miała potencjał. Należy wziąć po uwagę, iż jest to debiut, lecz nawet, kiedy patrzę na książkę bardziej przychylnym okiem, dalej jest tylko i wyłącznie średniakiem. Powieść powinna się spodobać jedynie młodzieży, która nie wyrosła jeszcze ze stadium Harry'ego Potter'a, a książki czyta bardzo rzadko i po prostu nie ma porównania do innych powieści dla młodzieży...

MOJA OCENA:
5/10 lub 3/6

"Oto przybywa mój wybawca niczym rycerz w lśniącej zbroi. Pięćdziesięcioletni facet, spocony pod pachami, z nieświeżym oddechem. Super!"

Za książkę serdecznie dziękuję portalowi sztukater !

12 komentarzy:

  1. Podaruję sobie z czystym sumieniem. Patrząc na tą ksiązkę też w życiu nie odgadłabym, że pojawią się w niej wampiryczne wątki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślałam, że ocena będzie nieco wyższa. Nie wiem, czy sięgnę, może kiedyś się zdecyduję...

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm chciałam ją przeczytać, a teraz zaczynam się zastanawiać, czy warto...

    pozdrawiam
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
  4. No i nie wiem co teraz zrobić, jeszcze się zastanowię, czy sięgnę, czy też nie.

    OdpowiedzUsuń
  5. A u mnie w sumie wypadła lepiej ta książka :) Może dlatego, że rzadko już sięgam po młodzieżówki, więc jak już mi się trafi jakaś to jestem bardziej pobłażliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zachęciłaś mnie do niej, a że nawet nie miałam na nią ochoty(dodam, że nie słyszałam nigdy nic na jej temat), więc raczej odpuszczę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... czytałam na razie dużo pozytywniejsze recenzje, ale to Twoja rozbudziła jeszcze większą ciekawość względem tej powieści :D Dziwne, ale prawdziwe :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu opisu pomyślałam, że książka mogłaby być fajna, ale jednak sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś tak nie specjalnie ciągnie mnie do tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie pozycja nie dla mnie, jestem niemal pewna, że by mnie nie zainteresowała. Tak więc tym razem podziękuję, książki nie przeczytam.

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń