sobota, 17 listopada 2012

"Uprowadzona" Lucy Christopher

"Nie oceniaj książki po okładce!" to takie bardzo znane powiedzonko, które dla każdego mola książkowego powinno być święte. Słowa, słowami, ale ja swoje wiem i podświadomie, przy wyborze książki zawsze patrzę na okładkę. Z "Uprowadzoną" było troszeczkę inaczej. Najpierw przeczytałam opis, który mnie zaintrygował, a później zobaczyłam okładkę, a moja głowa, wypełniła się głosikiem piszczącym: "fuuuuu!". Nie ma co czarować, okładka jest okropna, jedna z gorszych jakie widziałam. A, treść...? Treść jest jedyna w swoim rodzaju, oryginalna, a przede wszystkim wciągająca!
Gemma jest jedyną w swoim rodzaju dziewczyną, mieszkającą w Londynie. Może pochwalić się tym, że jest członkinią jednej z bogatszych i bardziej znanych rodzin. Idąc ty tropem, można powiedzieć, że ma wszystko. Kochającą rodzinę, przyjaciół, najmodniejsze ubrania i wielu adoratorów, jednak czegoś jej do szczęści brakuje. Może chwili wytchnienia, przerwy?
Gemma razem ze swoimi rodzicami czeka na lotnisku w Bangkoku. Cel- Wietnam. Zmęczona trudnościami nastolatka idzie do lotniskowej kawiarenki, aby napić się kawy. Przeszkadza jej, 'upierdliwa' sprzedawczyni, która chce przyjąć zapłatę tylko i wyłącznie w banknotach, a takowych Gem nie posiada. Z pomocą przychodzi jej przystojny mężczyzna, a nastolatka siada i razem z nim delektuje się napojem. Nagle, świat wokół niej zaczyna wirować, a ona budzi się wymęczona i spocona w rozwalającym się domku na środku pustyni..



Czasami mam tak, że czytam jakąś książkę, a nagle dopada mnie niepohamowana ochota na sięgnięcie po inną pozycję. Tak też było i tym razem.. Kończyłam lekturę "Cieni kruczych skrzydeł, kiedy listonosz zapukał do mnie z przesyłką z wymiany, a tam.. "Uprowadzona". Wcześniejszą powieść, skończyłam w pół zdania, aby natychmiast zacząć tę magiczną lekturę.
"Uprowadzona" zaintrygowała mnie już od pierwszych stron. Akcja rozwija się bardzo szybko i 'biegnie' niczym Bolt :3. Początkowo, myślałam że przeczytam ckliwą do bólu historyjkę dla dziewczynek, które chcą się poczuć wyjątkowo. Oj, jak bardzo się myliłam! Powieść jest 'głęboka' i w pewien sposób zmusza  nas do refleksji. Nad bohaterami, nie powinnam się rozczulać, bo występują tu tylko dwie postaci. Gemma porwana dziewczyna oraz Tyler- porywacz, który od lat planował ten niedopuszczalny czyn. Obie osoby są wyjątkowe i nieraz potrafią nas zaskoczyć! Ich uczucia względem siebie zmieniają się praktycznie na każdej stronie, a my obserwujemy przemianę dziewczyny. Bardzo zaciekawił mnie światopogląd Tyler'a, w którym jest trochę prawdy...
Na uwagę, zasługuje ciekawa forma powieści. Narracja prowadzona jest w formie listu, co dodaje debiutowi Lucy Christopher niezwykłości..
Żeby nie było tak słodko, teraz przyszła pora na wady. Na szczęście, znalazłam tylko jeden drobny minusik, a jest nim zakończenie. Jak dla mnie jest ono zbyt otwarte. Powieść kończy się w bardzo ekscytującym momencie, więc kiedy zamknęłam lekturę, czułam wszechogarniające mnie uczucie pustki..
Podsumowując, powieść "uprowadzona" to nietuzinkowa książka, którą polecam każdemu. Naprawdę, na palcach jednej ręki można zliczyć tak wstrząsające, intrygujące lektury!

MOJA OCENA:
9,5/10



***
Ogłoszenia parafialne ;) :
Kochani,
Jak zauważyliście, moje recenzje są coraz dłuższe. Rozwijam się O.o
Kilka dni temu, na blogu wystartował pierwszy blogowy konkurs ! Do wygrania "Cień kruczych skrzydeł". Serdecznie zapraszam do wzięcia udziału! Tak na marginesie, jakiś tydzień temu zmieniłam wygląd bloga. Tamten mnie denerwował. Na dworze ponuro, na blogu ponuro- w depresję można było wpaść :3. Mam nadzieję, że teraz jest lepiej :3
Nieprzeczytanie książki zalegają na moich regałach, a ja nie wiem co przeczytać. Do dyspozycji mam: "Żelazny cierń", "Płatki na wietrze", "Blask", "Lucian", "Dotyk Julii", "7 razy dziś", "Śmiertelne napięcie", "Bardziej niż wczoraj", "Smak hiszpańskich pomarańczy" i "Ever". Polecicie coś? :)