niedziela, 28 lipca 2013

"Wiatr. Wiadomość do mnie" Miriam Dubini


Nie ma nic lepszego, niż powiew chłodnego wiatru w upalny dzień.  Kiedy nasze ciała są gorące i spocone, chłodny podmuch to ukojenie, chwila przerwy od niedającego normalnie funkcjonować gorąca.  Jesteśmy Polakami, mieszkamy w Polsce. Teoretycznie, problem gorących  dni nie powinien nas aż tak mocno dotykać, bo nasze państwo nie słynie z wysokich temperatur. Lecz to jest tylko teoria, praktyka, zwłaszcza w okresie letnim, wygląda już zupełnie inaczej. W każdym bądź razie, kiedy tak jak ja siedzisz w dusznym pomieszczeniu, a na zewnątrz prawie plus 40 pomyśl sobie, że w słonecznej Italii jest jeszcze gorzej. Gorzej na prowincji, piekielnie gorzej w Rzymie- stolicy antycznego miasta, miasta zabytków, kultury tradycji, miasta Grety- bohaterki naszej powieści.

Greta to samotna trzynastolatka, ma w sobie coś z kota- zawsze podąża własnymi ścieżkami, nie patrząc na innych (nie mylić z egoizmem), po prostu różni się od swoich słodziutkich, ubranych w różowe sukieneczki koleżanek. Nawiązując już do ubioru, dziewczynka ma na sobie spodnie, koszulkę i… glany! Buty przeznaczone dla miłośników buntu i ostrych brzmień idealnie odzwierciedlają charakter naszej głównej bohaterki- silna i twarda, zupełnie jak Anselmo. Ale kto to jest, ten nasz Anselmo? Tego nie wie chyba nikt, chłopiec roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, a jego dziwna praca, w postaci rozwożenia przesyłek, które zmieniają życie ludzi, zdecydowanie nie ułatwia poznania chłopaka. Wiecznie zabiegany, roztrzepany, acz trzeźwo myślący chłopak i ona- podobnie jak Anselmo -miłośniczka cyklingu- troszkę zagubiona, odpowiedzialna za swoje życie dziewczynka. Czy z takiej znajomości może się coś wykluć?


„Pod górę jedzie się ciężko, ale wzgórze jest uczciwe, po podjeździe zawsze czeka zjazd. Zjazdy są dla tych, co potrafią zakochać się od pierwszego wejrzenia, dla tych, którzy nie boją się upaść.”

200 stron, wzruszająco pięknej treści. Takim zdaniem można określić powieść „Wiatr. Wiadomość do mnie”, która jest pierwszym tomem, więc równocześnie otwiera nową serię. Serię oryginalną, lekką, wbrew pozorom życiową. Serię mającą plusy i wady, choć ciężko jest jednoznacznie stwierdzić czego więcej, jedno jest pewne. Kto przeczyta tę powieść, na pewno ją polubi. Jest to idealna lektura na wakacje, krótka, taka na jeden wieczór. Choć szału nie było, jestem usatysfakcjonowana lekturą i już teraz, w połowie tej recenzji, zachęcam Was do przeczytania powieści. Czemu teraz, a nie dopiero na końcu? Z prostej przyczyny- będę zmuszona przedstawić Wam kilka wad, które mogą Was zniechęcić, po których przeczytaniu, już żadne ‘polecam’ do Was nie dotrze, bo zakodujecie sobie, że nie warto przeczytać książki- a to pod żadnym pozorem nie jest prawdą…

Zacznę od wad. Żeby później ,już pod koniec tego tekstu, móc się pławić i rozpływać w metaforycznym cukrze pozytywnych słów. Żeby mieć tą najgorszą część za sobą. Żeby nie czuć się źle, że nie przedstawiłam Wam minusów. Po pierwsze: Greta ma trzynaście lat, jej koleżanki również, co jest głupotą nad głupotami.  Kiedy poznajemy główny wątek, czyli znajomość dziewczyny z tajemniczym chłopcem, czujemy, że Greta ma około szesnaście lat- pod żadnym pozorem trzynaście. Lecz kiedy, nasza główna bohaterka przebywa w towarzystwie swoich głupiutkich psiapsiółek, mamy wrażenie, że z miarę dojrzałej nastolatki, dziewczyna zamieniła się w rozwydrzoną, zdziecinniałą dziesięciolatkę! Takiej ilości twarzy, rozbieżności osobowości już dawno nie widziałam. I to w przypadku głównej bohaterki! Nie dobrze, oj nie dobrze. Oliwy do ognia, dodają głupie pomysły dziewczynek, a także rozmyślania rodem z harlequina.  To są dwa przeogromne mankamenty, o tyle ważne ,bo dotyczą bohaterów oraz stylu Miriam Dubini. Nawiązując jeszcze do samej autorki to pisze ona w sposób bardzo prosty, zrozumiały, momentami wciągający. Najlepsze jest jednak o, że ta powieść nie jest bezsensowna i głupia! Prawie na każdej stronie znajdziemy piękne zdania, które jakby się dobrze przypatrzeć idealnie nadają się na piękne cytaty.

A co jest atutem tej powieści? Po przedstawieniu tak poważnych wad, należałoby napisać coś miłego i w tym momencie zamierzam to uczynić.  Najbardziej spodobało mi się miejsce akcji, a także nietuzinkowy klimat, wreszcie oryginalny pomysł. Każdy z tych punktów postaram się rozwinąć, zacznę od pomysłu- niespotykanego dotychczas, zapierającego dech w piersiach. Nie chcę Wam zdradzać, o co dokładnie chodziło, bo pisząc to, co bardzo pragnę Wam napisać, pozbawiłabym Was frajdy i przyjemności, która wynika z czytania „Wiatru”. Mogę jedynie pogratulować autorce, że wyszła poza powielane schematy w literaturze młodzieżowej.  Klimat… klimat wiąże się ściśle z miejscem akcji, bo wg mnie każda- nawet najgorsza książka- której akcja dzieje się w Rzymie ma swój nierozerwalny tajemniczy, antyczny klimat. Kocham stolicę Italii, mimo że jeszcze nigdy tam nie byłam, dlatego z tak wielką fascynacją sięgam po lektury z Rzymem w tle. Tutaj, autorka spisała się na medal, bo mimo wątku głównego i debilnych pomysłów koleżanek Grety, nie zabrakło miejsca na przedstawienie kilku miejsc. Mimo, że nie były to opisy dokładne, mi wystarczyła nazwa, kilka słów i już byłam w niebie!

„Wiatr. Wiadomość do mnie” to kawałeczek dobrej rozrywki, bądź co bądź przeznaczonej tylko i wyłącznie dla nastolatek. Wątpię, żeby powieść ta spodobała się innej grupie wiekowej, lecz nastolatki, wiecznie chodzące z głową w chmurach powinny być zachwycone historią stworzoną przez Miriam Dubini. Nie ukrywam, że tych kilka wad mnie boli i naprawdę bardzo chciałabym, ażeby ich nie było, lecz nic nie można poradzić. Trzeba jedynie mieć , że drugi tom będzie jeszcze lepiej przypominać książkowy ideał. Jeżeli jesteś nastoletnią marzycielką, masz ochotę na wakacje w słonecznej stolicy Italii, ja mogę polecić ci „Wiatr”- historię nie z tej ziemi!

MOJA OCENA:
7/10

„- Jesteś kimś wyjątkowym, a wyjątkowi ludzie nie mogą zachowywać się jak ludzie zwyczajni. Mają obowiązek być lepsi.”


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams!