wtorek, 23 kwietnia 2013

"Reckless. Nieustraszony" Cornelia Funke

Doskonale pamiętam dni, kiedy czytałam pierwszą część serii. O książce zrobiło się bardzo głośno. Każdy chciał poznać dalsze przygody Jakuba, a premiera kontynuacji nie była jeszcze zaplanowana. Myślałam sobie: "O matko! Premiera drugiej części będzie dopiero za kilka lat! Jak ja wytrzymam do tego czasu?!". A, tu proszę! Nim się obejrzałam na mojej półce pojawił się "Nieustraszony". Jesteście ciekawi mojego zdania? Jeśli tak, zapraszam!

Jakub żyje. Jeszcze. Lecz nimfa nieustannie czyha na jego życie. Nastolatek wegetuje, bo jak inaczej możemy nazwać działanie ze świadomością, że to może być nasz ostatni krok, czy ostatnie wypowiedziane słowo? Mimo tych wszystkich przeciwności Jakub nie może się poddać. I co z tego, że żadna metoda nie zadziałała, a on dalej jest za pan brat ze śmiercią. Nastolatek dostrzegł ostatnią szansę. Wbrew pozorom zadanie jest łatwiutkie. Wystarczy zdobyć trzy magiczne przedmioty, wygrać walkę z czasem, być szybszym od goyl'a, a przede wszystkim znaleźć magiczną kuszę. Ale spokojnie, kochany Czytelniku. Przecież to jest Jakub Reckless. On zawsze da sobie radę!


"Najlepszym kłamstwem jest to, które nie odbiega zbytnio od prawdy."

Cornelia Funke to jedna z najbardziej znanych niemieckich pisarek. Tworzy głównie książki dla dzieci i młodzieży, a jej publikacje są tak znane, że autorka nosi przydomek 'niemieckiej Rowling'.  Sławę przyniósł jej "Król złodziei" oraz atramentowa trylogia, która kilka lat temu królowała na listach bestsellerów, a teraz jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych książek dla młodzieży.  Jej najnowsza seria - Reckless- również została przyjęta z wielkim uznaniem zarówno w Niemczech jak i w innych krajach.

Szczerze powiedziawszy, nie mam pojęcia od czego zacząć analizę tej powieści. Miałam, co do niej ogromne oczekiwania i w znacznej mierze ta lektura je spełniła, ale... czegoś mi zabrakło. Trudno nawet określić czego. Oczekiwałam książki na dużo wyższym poziomie niż poprzedniczka, a otrzymałam, tak jak przy pierwszym tomie, dobrą młodzieżówkę. Czy to źle? Raczej nie, aczkolwiek Jakub Reckless- bohater, którego pokochałam, zmienił się i już nie jest tą samą personą.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Na pierwszy ogień idą bohaterowie. Kiedy czytałam pierwszy tom pokochałam Jakuba, później jednak było trochę gorzej. Pod koniec "Kamiennego ciała" główny bohater zaczął mnie denerwować. Liczyłam, że w "Nieustraszonym"  chłopak zmieni swoje zachowanie i znowu stanie się tym 'dającym się lubić' nastolatkiem. Niestety, moje oczekiwania okazały się tylko i wyłącznie niespełnionymi marzeniami.  Bohater stał się jeszcze bardziej irytujący! Wykazywał się bezmyślnością, momentami egoizmem, a nader wszystko dziwnym roztargnieniem. Zakochany? Bardzo możliwe...

Kiedy sięgam po kontynuację obawiam się, że autor/autorka nie stworzy nowych bohaterów oraz innej fabuły. Na szczęście w "Nieustraszonych" Cornelia Funke spisała się na medal! Poznajemy nowe wydarzenia  i całkiem inne wątki, a także dostrzegamy niezwykłą wyobraźnię autorki. Mam wrażenie, że mózg Pani Funke to niekończąca się skarbnica pomysłów nie z tej ziemi! Intrygi i  niespodziewane zwroty akcji, to to co tygryski lubię najbardziej, więc właśnie za te elementy przyznaję wielkiego plusa. Kolejną niespodzianką byli dla mnie bohaterowie. O ile, postawa Jakuba mocno mnie zawiodła, o tyle nowe persony, które pojawiły się w powieści zajęły część mojego serca. Nie były to postaci dobroduszne, należące do gatunku tych dobrych, jednakże każda osoba lub bajkowe stworzenie charakteryzowała się oryginalnością. Takiej mieszanki charakterów już  dawno nie widziałam! 

Podsumowując, kontynuacja bestsellerowej serii Reckless jest bardzo dobrą powieścią dla młodzieży. Choć czuję się lekko rozczarowana,  nie miałam do końca sprecyzowanych oczekiwań, więc nie potrafię zrozumieć własnego zachowania. Uważam, że książce zabrakło tego 'czegoś'. Liczę, że ten magiczny element autorka odkryje przy pisaniu ostatniego tomu trylogii. Z pewnością się o tym przekonam, gdyż po kolejny tom na miliard procent sięgnę!

MOJA OCENA:
8,5/10

"Odrobina miłości jako lekarstwo na śmierć. W końcu jeszcze żyjesz."

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu egmont !

20 komentarzy:

  1. Nie słyszałam :c Ale skoro tak czekasz na ostatnią część to może warto po nią sięgnąć ? :)
    Jak będę miała możliwość to ją przeczytam, zaczynając od początku :P
    Pozdrawiam i życzę powodzenia na sprawdzianie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominuję cie do Liebster Awords!
    Zapraszam do mnie tam się dowiesz wszystkiego :)
    123freetime123.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, Twoja recenzja zaostrzyła mój apetyt na tę książkę! Tak się składa, że wczoraj wygrałam tę książkę w konkursie, więc teraz czekam, aż do mnie przybędzie ;)
    Bałam się, że jednak autorka wypali się z pomysłami, ale uspokajasz. Teraz tylko czekam, aż przybędzie moja paczuszka ;)
    Pozdrawiam,
    Mai

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio gdzieś wyczytałam, że ta seria to już nie mój przedział wiekowy i jakoś zwątpiłam ; p

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiesz własnego zachowania - jebłam xdd
    No, ale książkę z moim gagatkiem na okładce to ja muszę mieć, więc jak już się wydostanę z tej sterty książek do koniecznego przeczytania to możliwe, że ją sobie zakupię :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie czytałam jeszcze pierwszej części, więc ciężko jest mi się wypowiedzieć na jej temat.

    A jak dzisiaj poszły testy? Słyszałam, że były bardzo łatwe. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pfff. To są tylko plotki :D
      Historia nawet ok, wos prościutki, polski średnio, ale poszło dobrze :)

      Usuń
    2. To dobrze, jutro chyba najtrudniejsza część, więc życzę powodzenia. :)

      Usuń
  7. Książka czeka już u mnie na półce, jestem ciekawa czy dla mnie też będzie czegoś jej brakowało.

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie czytam, ale idzie mi to opornie - jest lekka, ale trochę nudna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajna recenzja... z chęcią bym przeczytała!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam na półce pierwszy tom! Jestem bardzo ciekawa tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak mogłam nigdy nie słyszeć o tej serii! Przecież Cornelia Funke to jedna z moich ulubionych pisarek. Muszę się szybko zabrać za pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na serię nie mam ochoty, może kiedyś zmienię zdanie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja myślałam, że to jest właśnie pierwszy tom ;oo no proszę. ale - jak wiadomo - człowiek uczy się przez całe życie :P

    szczerze mówiąc nie jestem przekonana do serii. swoje zrobiła nieciekawa okładka oraz takiż opis fabuły. ale może niedługo poczuję potrzebę przeczytania tej książki i właściwie to nawet mam nadzieję na to. zrobiłam się ostatnio literacko wybredna i moja lista książek do przeczytania wyszczupliła się tylko do 40 tytułów :c

    OdpowiedzUsuń
  14. Coraz bardziej mnie interesuje ta trylogia :) Sięgnę po nią, kiedy już wyjdzie trzeci tom - oby jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam, ale pierwsza część podobała mi się bardziej:)

    OdpowiedzUsuń