Książki Pani Colleen Houck wzbudzają skrajne emocje wśród czytelników, Jedni je zachwalają, drudzy potępiają. Ja należę do tej pierwszej grupy. Może fanką serii nie jestem, jednak praktycznie zawsze na wspomnienie tygrysiej sagi, na mojej twarzy rozkwita uśmiech :3.
Klątwa nie została zdjęta, jednak Kelsey wraca do swojej ojczyzny. Nieustannie próbuje zapomnieć o indyjskiej przygodzie, jednak idzie jej to mozolnie. Mieszka we wspaniałym domku, ma nowoczesny samochód i uczęszcza do jednej z lepszych, prywatnych szkół. A, fundatorami są Ren oraz Pan Kadam...
Zły czarownik Lokesh atakuje ze zdwojoną siłą. Ren i Kishan są w niebezpieczeństwie. Co więcej, książęta muszą zdobyć kolejny dar, a nie uda im się to bez pomocy dziewczyny. Tak więc, Kelsey wraca do magicznych Indii, aby walczyć w imię dobra...
Pierwsza część serii została jako tako przyjęta przez czytelników. Każdy chciał się przekonać, jakim cudem książka, która została wydana przez samą autorkę (żadne wydawnictwo nie godziło się na wydanie "Klątwy..") stała się światowym bestsellerem. Z drugim tomem było już troszkę gorzej. Trochę osób zniesmaczonych po pierwszym tomie odpuściło sobie serię, a inni, którzy polubili powieść zakupili też kontynuację. Ale, co z tego? Bloggerzy mieszają tę powieść z błotem, zwykli czytelnicy mówią na nią 'tandetna'... A ja? Ja, "Klątwę tygrysa. Wyzwanie" przyjęłam bardzo pozytywnie i mimo, że ma kilka minusów, nie rozumiem, o co ta cała afera :3.
Jak już wcześniej wspominałam, do lektury byłam nastawiona negatywnie. Zupełnie niepotrzebnie! Już od pierwszych stron powieść mnie wciągnęła! Co prawda, zdarzały się nudne momenty, w których prawie przysypiałam, jednakże całość prezentuje się naprawdę znośnie. Standardowo, Pani Houck przesadziła z wątkiem miłosnym. Uczucie głównych bohaterów jest banalne i żałosne. Miłość Rena i Kelsey przypomina bardziej brazylijskie serial, a nie bestsellerową powieść dla młodzieży.
Trzeba przyznać, że autorka znacznie poprawiła swój warsztat pisarski. Język jest dalej potoczny, aczkolwiek Houck potrafi w barwny sposób opisać akcję, tak że niektóre momenty czytałam z zapartym tchem.
Bohaterowie... Cóż, na pewno nie są barwni. Kelsey jest rozlazła i tępa. Przypomina mi najgorsze książkowe bohaterki, takie jak: Bella ze "Zmierzchu", Zoey z "Domu Nocy"czy Paula z "Piosenek dla Pauli". Ren jest zazdrosnym dupkiem i w żaden sposób nie ma się do romantycznego chłopca, jakim był w połowie pierwszej części. Kishan, mój ulubiony bohater, zgrzeczniał. Stał się bardziej potulny i nie ukazywał już tak często swojej zadziorności. Jednakże, wypowiedzi nie raz i nie dwa doprowadziły mnie do gromkiego śmiechu, za co powieść otrzymuje naprawdę wielki plus.
Co więcej, dodać. Potencjał był, jednakże autorka troszkę go zmarnowała. Książka totalną klapą nie jest. Moim zdaniem, jest to typowy dobry średniak, który ma za zadanie umilić nam czas. Ja na pewno dam tej serii szansę, zwłaszcza po ekscytującym zakończeniu tego tomu!
MOJA OCENA:
7/10
***
Kochani,
Już jutro wyjeżdżam na Święta do mojej babi i wrócę (UWAGA!) dopiero 2 stycznia. Moja babunia mieszka na wsi i nie będę miała dostępu do internetu, dlatego też kolejnej notki spodziewajcie się dopiero w Nowym roku!
Strasznie będę za wami tęsknić!
Tak więc,
Wesołych świąt i szczęśliwego Nowego roku!
Dużo zdrowia, radości i pomyślności
oraz wielu sukcesów w blogowaniu,
życzy
Monika :3