piątek, 15 listopada 2013

"Tytan" Kornel Tymcio

"A dopóki człowiek walczy, nie jest przegranym."

Wstępy pisze się niezwykle trudno. Wstępy bywają momentami bezcelowe,a mimo wszystko pojawiają się na moim blogu zawsze. Mają za zadanie wprowadzić w odpowiedni nastrój, zbudować atmosferę. Czy mi się to udaje? Różnie to bywa, nie mnie to oceniać. Lecz dzisiaj wstępu jako takiego nie będzie, bo chwilowo znudziły mi się moje wywody o miłości i niesprawiedliwości życia. Wybaczcie. Przedstawię Wam za to słowa, które skierował do nas w opisie Kornel Tymcio, autor "Tytana": "Mimo iż każdy ma jakąś rolę do odegrania w otaczającym nas świecie, nie jesteśmy pozbawieni wyboru. To dzięki niemu kształtujemy życie, tak jak chcemy, i musimy być odpowiedzialni za decyzje, które podejmujemy. Często kierując się sercem, nie słyszymy rozpaczliwego krzyku umysłu, który ostrzega nas przed niebezpieczeństwem. Nie ma na to rady: każdy z nas popełnia błędy. Lecz nieważne, jak wyglądał upadek, liczy się tylko to, czy zdołamy się podnieść z powrotem na nogi. ". Piękne, nieprawdaż?

Galandis jest młodym mężczyzną, który może nie ma zbyt wielu perspektyw, lecz stworzył już jakieś swoje życiowe plany, z których... musi zrezygnować. Wyrusza w podróż- niebezpieczną, pełną przygód, rozmaitych walk, kontaktów z ludźmi i nie tylko. Czy Galandis zapomni o swojej przeszłości, a może wręcz przeciwnie będzie pragnął wrócić do starego życia? Odpowiedzi szukajcie w książce! Dzieje się, oj dzieje...



"Tak, tak, to ty jesteś kowalem swego losu i to ty obierasz swoją ścieżkę."

Do polskich autorów jakoś nie mam zaufania. Nie, wróć! Uwielbiam nasze rodzime obyczajówki pisane przez polskie, względnie normalne kobiety. Takie książki są wyjątkowo życiowe, zdarzyło się nieraz, że trochę sobie przy nich popłakałam, trochę się pośmiałam. Lubię po nie sięgnąć od czasu do czasu, odstresować się, lecz również wyciągnąć morał z przeczytanej treści. Tak, zdecydowanie. Lubię te nasze obyczajówki. Natomiast sprawa z rodzimą fantastyką już nie prezentuje się tak wesoło. Kilka razy się rozczarowałam, postanowiłam sobie 'never ever', a jednak... kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej powieści zaczęły mnie nachodzić wątpliwości. Bo co by było gdybym wreszcie trafiła na dobrą polską powieść z pogranicza sci-fi i fantastyki? Pełna wątpliwości, odpisałam na mail'a twierdząco. A jak się powiedziało 'a' to i trzeba powiedzieć 'b'. Lekko przestraszona perspektywą przeczytania jednego wielkiego koszmaru rozpoczęłam lekturę i...czekała mnie bardzo miła niespodzianka!


"Tytan" jest powieścią dobrą. To tak na początek moich rozważań, gdyż chciałam, ażeby to konkretne zdanie w mojej, jak zwykle nieogarniętej recenzji, się pojawiło. Jest to swego rodzaju nowość, ponieważ mając do czynienia z rodzimą twórczością potrafiłam bez zastanowienia wyrecytować cały szereg wad danej lektury. W przypadku "Tytana" miała bym nie lada problem! I choć nie oznacza to, że książka jest idealna to z pewnością wyróżnia się na tle innych. Jest niezwykle mądra, można wyłapać wiele pięknych cytatów, a i jej przesłanie jest doprawdy zacne. Mimo, że akcja jest oderwana od naszej rzeczywistości, powieść Pana Kornela pokazuje życie ludzkie, trud podejmowania decyzji, a przede wszystkim miłość i ból po stracie najukochańszej osoby. Do tego intrygująca, wciągająca, momentami powalająca akcja i... mamy powieść idealną! Prawie. Bo czasami akcja za szybko szła do przodu. Przełomowe wydarzenia spadały na nas w jednym momencie, a nim zdążyłam się otrząsnąć już czytałam o następnych niespodziankach, przygotowanych przez autora. Na dłuższą metę było to dość męczące, bo musiałam wysilać moje szare komórki i zmuszać je do myślenia, tak ażeby nie pogubić się w tej poplątanej akcji i niczego nie przegapić. I tutaj nasuwa się taka mała rada- mniej nie znaczy gorzej, czasami wręcz przeciwnie.


Jeżeli chodzi o bohaterów to szału nie ma, cała powieść przeleciała tak szybko, że nawet nie zdążyłam się z nimi zintegrować. Główny bohater, Galandis, to postać którą  polubiłam, lecz nie zagości on na długo w mojej pamięci. Piszę tę recenzję na 4 dni po tym jak skończyłam czytać książkę, a już nie pamiętam niektórych bohaterów i ich cech charakteru. A to oznacza tylko jedno- postaci występujące w książce są troszkę nijakie, kompletnie nie wyróżniają się na tle innych. Jednym słowem giną w tłumie, a po miesiącu pewnie nawet nie będę pamiętać ich imion. Postaci są zdecydowanie pięta achillesową tej książki, co nie zmienia faktu, że "Tytan" jest dobrą, mądrą lekturą na zimowy wieczór. Polecam każdemu, kto ma ochotę na szalony bieg dobrej akcji!

MOJA OCENA:
6/10

Za książkę serdecznie dziękuję autorowi!

6 komentarzy:

  1. "A dopóki człowiek walczy, nie jest przegranym." - piękny cytat !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, może kiedyś się do niej przekonam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja przeczytana dość pobieżnie, ponieważ niedługo sama mam zamiar się za nią zabrać tak na dobre :D Na razie tylko trochę podczytuję prolog i już w nim można rzeczywiście zauważyć, że autor chwilami zbyt przyspiesza z akcją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przekonuje mnie i wątpię, żebym kiedykolwiek po nią sięgnął.

    OdpowiedzUsuń