niedziela, 17 listopada 2013

"Nieskończoność" H.J. Rahlens

"Wyobrażać sobie życie bez niego to jakby wyobrażać sobie życie, którego się nie przeżyło."

Żyjemy, umieramy. Jesteśmy na tej planecie przez określoną ilość czasu. A później znikamy. Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Niby pozostaje po nas jakaś tam pamięć, lecz wiadomo- nic nie trwa wiecznie. I przychodzi taki moment, kiedy zostajemy wrzuceni do czeluści zapomnienia, gdzie nikt już o nas nie pamięta. Ba! Nikt nigdy o nas nie słyszał i nie wie kim byliśmy, co zrobiliśmy. Nic nie jest wieczne. Pamięć tym bardziej. Nawet o Hitlerze, czy Stalinie ludzie kiedyś zapomną, więc nie łudźmy się, że my- zwykli zjadacze chleba zostaniemy zapamiętani. Jesteśmy tutaj, żyjemy, wykorzystajmy ten dar. Sprawmy, żeby nasze jestestwo nie było przypadkowe, żebyśmy coś ze sobą zrobili, nie zmarnowali tej szansy. Ale nie łudźmy się, że nasze życie to nieskończoność. Nie łudźmy się. Proszę...



Finn Nordstrom to 26-letni historyk, który bada stare dokumenty. Stare- pewnie w Twojej głowie pojawia się obraz średniowiecznych ksiąg, prawda? A ja Cię, drogi Czytelniku, zaskoczę, bo przez słowo stare rozumiem dokumenty z początku XXI wieku! Tak, tak. Nie przewidziałeś się. Finn żyje w 2264 roku, w erze wszechobecnej technologii, procesorów w mózgach. W czasie, kiedy to Ziemia powoli odreagowuje epidemię straszliwych chorób oraz Mroczną Zimę, która wyniszczyła połowę cywilizacji. Wracając do wykonywanego zawodu, mężczyzna tłumaczy najczęściej dokumenty Deutsche Banku, które cudem ocalały. Próbuje ustalić ich treść, poznać historię zwykłych ludzi, którzy żyli w tamtych czasach. Wszystko zmienia się z chwilą, kiedy w jego ręce trafia... pamiętnik niemieckiej nastolatki oprawiony w śmierdzące, różowe futerko!

"Trzech rzeczy nie da się okiełznać- rzekła kiedyś do niego i Mannu- Dzikiego konia, dziecka uczącego się chodzić i pogody."

Sprawa pierwsza: okładka. Proszę się tu ze mną nie kłócić- jest śliczna i koniec kropka. Co prawda, jako grafika na blogu, nie powala, lecz kiedy weźmiesz książkę do ręki, zapewniam Cię, drogi Czytelniku, że się zachwycisz. Poczujesz tę nieziemską magię, popatrzysz sobie, nacieszysz swe piękne oczka i dojdziesz do wniosku, że to jest to. Delikatna, nieśmiała, lecz równocześnie zmysłowa. Mówimy o kobiecie? Nie, nie. W dalszym ciągu o okładce! Ja wiem, że to tak nie wypada, tak się zachwycać, ale.. ale zachwycać się będę. Bo naprawdę jest czym. Teraz już całkiem serio i poważnie, skończmy te miałkie i bezsensowne gadanie. Za dużo mam Wam dzisiaj do powiedzenia, żeby się zachwycać okładką, nie chcę Was zasłodzić- toż to przecież nie ostatnie miłe słówka, jakie dzisiaj przeczytacie. Mam na uwadze Wasze dobro, toteż od razu przejdę do konkretów.

Książka zaintrygowała mnie od chwili kiedy ujrzałam ją w zapowiedziach. Najpierw mój wzrok przykuła okładka (której poświęciłam cały akapit, więc już nic nie piszę na ten temat- choć pokusa wielka), następnie przeczytałam opis i już wiedziałam, że muszę mieć tę książkę na swojej półce. Musicie wiedzieć, że lektury z serii 'Poza czasem' cenię sobie wyjątkowo, toteż i oczekiwania miałam wielkie. Futurystyczna wizja świata, do tego jeszcze podróże w czasie, tajemnice i miłość. Czego chcieć więcej? Rozemocjonowana rozpoczęłam lekturę i od samego początku pochłonął mnie świat wykreowany przez Rahlens. Dużo dystopii i innych powieści, których akcja rozgrywa się w przyszłości, czytałam, a mimo wszystko nie znalazłam żadnych podobieństw! Bardzo oryginalna, choć nie tak brutalna jak myślałam, wizja świata. Sporo tutaj technologii i naukowego bełkotu, ale wszystko zmienia się, kiedy na scenę zostaje wprowadzony wątek miłosny. Początkowo twierdziłam, że jest zbyt ckliwy. Płakałam sobie, że było tak dobrze, a autorka wszystko zepsuła. Narzekałam, że nie potrafię trafić na idealną książkę, że przez moją surowość, wszędzie znajdę jakieś wady. Aż tu nagle... wątek romantyczny (bardzo, bardzo romantyczny!) zaczął mi się podobać! Z wypiekami na twarzy chłonęłam relacje bohaterów, ich silną więź, miłość. Autorka nie przestawała mnie zaskakiwać- tutaj chylę czoła jej niesamowitej wyobraźni. Miała fenomenalny pomysł, który w pełni zrealizowała, do ostatniego słowa zadziwiała. Klaszczę, uśmiecham się i proszę o więcej! Oto odkryłam kolejny pisarski talent.

Warto też wspomnieć, że "Nieskończoność" nie jest niewinną powieścią dla młodocianych nastolatek. Już sam wiek głównego bohatera (dla przypomnienia: 26 lat) wskazuje nam, że mamy do czynienia z czymś mocniejszym. Tym ostrzejszym akcentem był właśnie wątek romansu. Początkowo ckliwy i naiwny, później dojrzalszy- w niczym nie przypominał typowego romansu młodzieżowego. Szczegóły przemilczę, ale chyba niektóre istotki, wiedzą, co mam na myśli. Jeżeli już jesteśmy przy bohaterach to słów parę Wam o nich napiszę. Tak jak wszystko inne w tej książce zostali idealnie wykreowani. Mamy do czynienia z całą gamą różnorodnych bohaterów, są ci dobrzy i ci źli. Autorka tak manewruje akcją, że do końca powieści nie wiemy, komu możemy zaufać, kto jest naszym przyjacielem,a kto wrogiem.

Rahlens dokonała czegoś wielkiego. Stworzyła młodzieżówkę, w której pełno jest tajemnic, miłości i intryg. A to wszystko oprawione w motyw przyszłego świata oraz podróży w czasie. Mimo takiej różnorodności wszystko ze sobą idealnie współgrało. Przeżyłam z tą powieścią miłe chwile, a teraz żałuję jedynie, że tak szybko ją czytałam. Liczyłam, że zakończenie wszystko mi wyjaśni- nic z tych rzeczy moi mili! Koniec "Nieskończoności" jest niezwykle tajemniczy. Irytująco tajemniczy. Mam nadzieję, że autorka wróci do nas z równie boską kontynuacją. Na dzień dzisiejszy powiem tyle, że oddałabym życie, żeby poznać dalsze losy Finn'a. Myślę, że morał z tej recenzji jest jeden: tę książkę po prostu trzeba przeczytać! Wkroczyć do tej niezwykłej krainy, zanurzyć się w świecie androidów, procesorów w głowach, lecz nader wszystko ponadczasowej miłości, która zwycięży każdą przeciwność losu. I tego Wam wszystkim życzę.

MOJA OCENA:
9/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu egmont!

21 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę ją przeczytać. Napiszę list do Świętego Mikołaja, może mi przyniesie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poproszę namiary na takiego dobrego Mikołaja ;)

      Usuń
  2. Pierwszy cytat - niesamowity! Twój wstęp - jestem pod wrażeniem! Ale po samą ksiązkę, mimo Twoich zachwytów, raczej na razie nie sięgnę. Taka tematyka mało do mnie trafia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja. Książkę mam już w swojej biblioteczce i z chęcią przeczytam ją niedługo. Co do okładki, zgadzam się z Tobą w 100%!

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecę siostrze, bo lubi książki, których akcja dzieje się w przyszłości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Młodzieżówka z bohaterką daleko po skończonym wieku nastoletnim...? Interesujące.

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce marzę od jakiegoś czasu, a okładka właśnie nie chce uciec z mojej podświadomości. Książkę muszę przeczytać inaczej będzie mi naprawdę wyjątkowo przykro.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę ją przeczytać! :D

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hah! Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że ta książka musi być niesamowita! Już sama okładka (także w moim odczuciu czarująca) i intrygujący opis dał mi pewność, iż warto po tę powieść sięgnąć, a Twoja recenzja mnie tylko w tym utwierdziła. :) Absolutnie muszę mieć "Nieskończoność" w swoich łapkach! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka wydaje się ciekawa. Może kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Baaardzo chcę ją przeczytać C: Jeszcze bardziej mnie zachęciłaś :D /SMF

    OdpowiedzUsuń
  11. Już od dawna mam ochotę na tę książkę, muszę szybko ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam dzisiaj tę książkę i właśnie przez okładkę się na nią nie zdecydowałam. Nie przypadła mi do gustu, a szkoda, bo wygląda na to, że jednak powinnam zdecydować się za zakup. Coś czuję, że niedługo po nią wrócę ;)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  13. Egmont ma ostatnio dryg do dobrych powieści dla starszej młodzieży - nie ma to jak choć trochę się odmłodzić, bo bohater jest dokładnie w moim wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak tylko zobaczyłam pierwszy raz okładkę tej książki, i przeczytałam o czym ona jest, wprost nie mogę się doczekać, aż ją przeczytam. Może rzeczywiście list do Mikołaja to dobry pomysł. ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Monika, jak Ty piszesz takie recenzje, pytam? gdzie ja byłam, kiedy Ty stałaś w kolejce po talent? xd
    a na "Nieskończoność" raczej nie mam ochoty, nie moje klimaty :>

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniała recenzja! Czyta się wyśmienicie! Mówi się, by nie oceniać książki po okładce - ale w tym przypadku nie mogę się oprzeć wrażeniu, że okładka dużo mówi o zawartości. Jestem Twoją recenzją zachęcona, wpisuje książkę do notatnika pod hasło "przeczytać koniecznie!". Jestem na tak! ; - )

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedługo będę ją czytała, jestem ciekawa, jak mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń